Druga wojna światowa była okresem pełnym gwałtownych zwrotów akcji i dynamicznych ciągów wydarzeń, jednak w ich tle występowały również wątki, które rozwijały się przez bardzo długi okres czasu, nierzadko ich początki sięgały wczesnych lat 30.XX, a wiele z nich nigdy nie doczekało się odgórnie planowanego zakończenia. Najprostszym i niejednokrotnie omawianym przeze mnie przykładem jest niepodważalnie ambitny plan przeniesienia niemal całego przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy pod ziemię, wszak realizacja tamtej myśli, w którą zaangażowało się wiele organów ówczesnej władzy w Niemczech, rozpoczęła się już podczas pierwszej z trzech faz w drugiej połowie trzeciej dekady ubiegłego wieku. Było to ogromne wyzwanie logistyczne dla przemysłu budowlanego, które dodatkowo mogło być sabotowane przez ministra przemysłu zbrojeniowego, Alberta Speera. Do jego realizacji trzeba było zaangażować setki tysięcy ludzi. Skąd najprościej było Niemcom zdobyć tanią siłę roboczą? Oczywiście z obozów koncentracyjnych, które w świadomości powojennych społeczeństw zapisały się przede wszystkim jako ośrodki zagłady "podludzi", a w rzeczywistości w późniejszym okresie był to również motor napędowy dla gospodarki hitlerowskich Niemiec, o który spierały się RSHA (Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy) oraz SS-WVHA (Główny Urząd Gospodarczy i Administracyjny SS).
![]() |
| Rysunki poglądowe myśliwca Go-229 typu "latające skrzydło". |
Gospodarkę III Rzeszy, a dokładniej jej rozwój, można scharakteryzować dwoma fenomenami, które mu towarzyszyły. Pierwszym z nich jest niesamowicie szybki postęp techniczny porównywalny z tym, jaki osiągnięto w okresie całego późniejszego półwiecza. Osiągnięto to pomimo bardzo trudnych warunków wojennych, które powinny raczej spowolnić większość procesów w państwie. Nie każdy wie, że wiele znanych i ważnych wynalazków oraz rozwiązań w dziedzinie uzbrojenia sięga swymi korzeniami projektów, które były rozwijane właśnie przez hitlerowskie Niemcy. Mowa m.in. o rakiecie międzykontynentalnej (rakiety A-9/A-10), łodziach podwodnych mogących bardzo długo przebywać w zanurzeniu (okręt typ XXI), samolotach "niewidzialnych" dla radarów (myśliwiec Go-229) czy też o pociskach samonaprowadzających na źródło ciepła. To jedynie przykłady tego, nad czym pracowali naziści, a co "wymyślono" lata po wojnie.
Drugim, choć na pierwszy rzut oka nie aż tak zastanawiającym tematem, był nieustanny wzrost gospodarczy, który zdawał się nie zwracać uwagi na rosnące ograniczenia zaopatrzeniowe, pogłębiający się deficyt surowców naturalnych, narastające problemy z tanią siłą roboczą i niszczycielskie, alianckie naloty. Świetnym argumentem jest tu niemal czterokrotny przyrost na jesień 1944 roku względem wiosny 1941 roku, którego przesilenie nastąpiło latem 1944 roku. Szczególnie dobrze widoczne jest to w statystykach produkcji samolotów dla Luftwaffe, która, pomimo rozpoczętych już wiosną 1942 roku nalotów dywanowych, tego samego roku wynosiła 15 409 sztuk, rok później było to już 24 807 sztuk, a w 1944 roku aż 40 593 egzemplarze (choć i tak jest to marny wynik, jeśli porównać go do produkcji amerykańskiej, która w tym samym roku zasiliła siły powietrzne tego kraju o astronomiczną liczbę 96 369 samolotów).
Zdaniem Alberta Speera, ministra przemysłu zbrojeniowego III Rzeszy, przyczyną tego paradoksu było objęcie przez niego owego stanowiska. Wspominał on, że:
Już w pół roku po objęciu przeze mnie urzędowania osiągnęliśmy znaczny wzrost we wszystkich przekazanych nam dziedzinach. Produkcja w sierpniu 1942 roku, zgodnie ze wskaźnikami "niemieckiej produkcji zbrojeniowej, wzrosła w porównaniu z poziomem z lutego w wypadku broni o 27%, a czołgów o 25%, podczas gdy produkcja amunicji niemal się podwoiła (wzrost o 97%). Ogólnie produkcja zbrojeniowa wzrosła w tym okresie o 59,9% [...] od wskaźnika 98 za rok 1941 do szczytowego wskaźnika 322 w lipcu 1944 roku. Zatrudnienie wzrosło przy tym o 30%. Dokonaliśmy właśnie tego, co przepowiedział Rathenau w 1917 roku jako efekt racjonalizacji: "Podwojenie produkcji przy tym samym wyposażeniu i tych samych kosztach robocizny".
| Albert Speer |
W rzeczywistości wymienione sukcesy nie były spowodowane wyłącznie talentem organizacyjnym ministra przemysłu zbrojeniowego, choć pozostałym czynnikom Albert Speer nie poświęcił zbyt wiele miejsca w jego "wspomnieniach". Równie znaczącym, jeśli nie kluczowym czynnikiem, było traktowanie przez Niemców ludności z krajów okupowanych jako siły roboczej. Najwyraźniejszą materializacją tej metody były obozy koncentracyjne, które, głównie ze względu na zbrodniczy cel ich istnienia, kojarzone są jednoznacznie. Tak jak wspomniałem we wstępie, nastawienie hitlerowskich władz było nieco inne, choć nie wszyscy rozumieli jednostronne korzyści, jakie one oferowały. Nie jest tajemnicą, a jedynie mało znanym faktem, że niszczycielska funkcja owych obozów odchodziła na dalszy plan wraz z rozwojem sytuacji na frontach. Już pod koniec 1943 roku prawie połowę siły roboczej przemysłu zbrojeniowego Rzeszy stanowili obcokrajowcy, czyli ludzie, którzy przed wojną zamieszkiwali tereny poza granicami Niemiec i Austrii. Dodatkowo nacisk na wykorzystywanie "niewolników" z obozów koncentracyjnych do pracy w przemyśle nie wynikał jedynie z ogólnokrajowych potrzeb, ale również z tego, że SS czerpało z ich wykorzystania ogromne zyski. Instytucja ta, po przejęciu kontroli nad najnowocześniejszymi i najlepiej rozwiniętymi gałęziami badań naukowych oraz sporą częścią sił zbrojnych, aspirowała do przejmowania władzy nad całą gospodarką. Wkład obozów koncentracyjnych w rozwój został podsumowany w jednej z analiz:
[...] Wojna wpłynęła na zmianę struktury obozu koncentracyjnego. "Wychowanie" więźniów przestało być głównym celem [...] Szereg zarządzeń przestawiło obozy koncentracyjne na tory gospodarcze, ograniczyło liczbę więźniów pracujących wewnątrz obozu. Biuro zatrudnienia (Arbeitseinsatz) stało się najważniejszą jednostką w obozie. Początkowo władze SS eksploatowały więźniów we własnych przedsiębiorstwach, teraz zaczęły wynajmować tanią siłę roboczą kapitalistycznym koncernom niemieckim. Do obozu przyjeżdżali przedstawiciele różnych przedsiębiorstw, a także Wehrmachtu, i sami wybierali fachowców do pracy. Obozy koncentracyjne stały się terenem handlu niewolnikami, miejscem eksploatacji bezpłatnej w istocie siły roboczej. W całej gospodarce wojennej Niemiec w okresie największego nasilenia pracowało około pół miliona więźniów z obozów koncentracyjnych [...]
Szczególnie ciekawy jest dalszy fragment, traktujący o korzyściach, jakie płynęły z takiego sposobu wykorzystania jeńców w obozach:
[...] Obozy wynajmowały ich za opłatą. Wynagrodzenie dzienne, które wypłacano komendanturze danego obozu, wynosiło na początku wojny tylko 1 do 1,20 marki za każdego wynajętego więźnia. Później za siłę pomocniczą płacono 4 marki, a za robotnika kwalifikowanego nawet 6 marek dziennie. Niemieckim przedsiębiorstwom kapitalistycznym przynosiła ta praktyka wielką korzyść. Jeśli na przykład zyski IG-Farbenindustrie zwiększyły się z 48 milionów w roku 1932 do 822 milionów w roku 1943, stało się to między innymi dzięki wyzyskiwaniu siły roboczej więźniów. Żądza zysków doprowadziła to przedsiębiorstwo do tego, że wynajętych z obozu więźniów (za opłatą 4 marek za więźnia dziennie) wypożyczało ono prywatnym przedsiębiorcom, biorąc 9,60 marki za więźnia dziennie. Pokaźne zyski z pracy niewolników ciągnął również obóz w Dachau. Wynosiły one ponad 2 miliony miesięcznie. Do kasy obozu w Buchenwaldzie wpłynęło w październiku 1944 roku za wynajem więźniów 10 300 350 marek. Z wypowiedzi Karla Sommera, pracownika SS-WVHA, wynika, że dochody SS za wynajmowanie więźniów wynosiły około 50 milionów marek miesięcznie. Sam tylko koncern IG-Farbenindustrie wpłacił do kasy SS w ciągu dwóch i pół roku 20 milionów marek [...]
![]() |
| Reichsfuhrer SS Heinrich Himmler. |
Pomimo ogromnych zysków, jakie płynęły z niewolniczego traktowania ludności z podbitych terenów i wykorzystywania ich jako taniej siły roboczej oraz towaru do czerpania jeszcze większych korzyści, od 1942 roku całej akcji przeciwstawiło się RSHA, które wolało możliwie jak najszybciej niszczyć więźniów głodem, zimnem, chorobami i terrorem. Reichsfuhrer SS Heinrich Himmler jeszcze 29 maja 1942 roku zalecał komendantom obozów, by nie zmieniali dotychczasowych metod "wychowawczych" w stosunku do jeńców. Jego zalecenia pozostawały w sprzeczności z dążeniami Oswalda Pohla, szefa SS-WVHA (skazanego na śmierć w Norymberdze), do uzyskania jak największych korzyści dla Rzeszy z pracy więźniów, zanim zapracują się oni na śmierć. Również między Albertem Speerem a Himmlerem trwał w tej sprawie konflikt od 1942 roku. Nie oznaczało to oczywiście, że był sobie jakiś miłosierny nazista, który chciał pomóc więźniów. Nic z tych rzeczy. Speer chciał po prostu zagarnąć tanią siłę roboczą do swojego resortu. Z raportów wynika, że od czerwca do listopada 1942 roku na 136 780 nowo przybyłych więźniów aż 70 610 osób zginęło. Dodatkowo około 10 000 więźniów zginęło jeszcze podczas transportu lub poprzez egzekucje. SS-WVHA starało się ograniczyć śmiertelność. W tajnym raporcie z 20 stycznia 1943 roku nakazano komendantom obozów dbać o utrzymanie siły roboczej więźniów. W tym celu domagano się od lekarzy obozowych podniesienia ich stanu zdrowotnego wszelkimi dostępnymi środkami. Było to jednak załatwienie sprawy jedynie na papierze. Nie mieli oni żadnego wpływu na czas pracy, nie mogli dać więźniom należytego wyżywienia, ani polepszyć ich warunków mieszkalnych. Dodatkowo Himmler wydawał rozkazy, w myśl których jeńcy powinni pracować więcej i dostawać mniejsze racje żywnościowe.
Podsumowaniem tego artykułu może być stwierdzenie, że życie ludzi z obozów koncentracyjnych było warte od 1 do 9 marek. Była to tak "ogromna" wartość, że według szacunków na około 9 milionów osób, które znajdowały się w niewoli, co najmniej 7,2 mln. poniosło śmierć.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pomyśl, zanim napiszesz...